Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jeje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jeje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 czerwca 2015

łąkowe KRÓlove

Wpadłyśmy na siebie niby przypadkiem dwa lata temu. 
Od tego czasu przegadałyśmy milion chwil, przeżyłyśmy wiele wspólnych artystycznych kryzysów i chwil spełnień : ) Posiedziałyśmy parę godzin pod cudowną gruszą, zachwycając się ślimakiem, który z zaciekawieniem zaglądał w okna misiurowego domku; a ostatnie spotkanie w pracowni Misiury zakończyło się bardzo osobistym – misiowym – graffiti by Jeje. Sonia potrafi mówić o przyrodzie pięknymi obrazami. Potrafi także w magiczny sposób stworzyć portret drugiego człowieka, ujmując w nim rzeczy dla niego ważne czy charakterystyczne- zobaczcie! Obraz na którym podlewam ukochane domy jest sprzed półtorej roku. Przedwczoraj otrzymałam nowy, na którym, w bluzie misia, na przyjaznym niedźwiedziowym psie, leśnym psie, mknę do miejsca dla mnie najważniejszego! Emotikon heart
Wpadnijcie w odwiedziny do Jeje, zaczaruje Was na zawsze : )










3 Łąkowe KRÓlove : Jeje, Tina z Galerii Księżyc 
Tina, oprócz wielu artystycznych mocy, także odbija przyrodnicze stemple na tkaninach. Od niedawna mam swoją własną koszulkę autorstwa Tiny i paru życzliwych roślin Emotikon smile, wykonaną specjalnie dla mnie! Na pochmurne dni, na tęsknoty za tętniącym życiem kawałkiem ziemi, na spacer i na urlop - będę nosić z radością Emotikon heart!
Wpadnijcie koniecznie pokochać Jej magiczny niczym blask księżyca, świat!





Trzecia Łąkowa Królowa to Kornelia - Lilu2art, która min. haftem opowiada niezwykłe baśnie :) Od niedawna także na mojej prywatnej łące <3
Kornelia, ma niezwykle twórcze ręce i przepiękną wrażliwość na przyrodę. Mnie szczególnie urzeka, że potrafi "ludowość" haftu przełożyć na niezwykły język współczesności.
Chciałabym kiedyś z Kornelią zagubić się na bieszczadzkich połoninach, czy Wy też? Sprawdźcie sami :)


poniedziałek, 22 grudnia 2014

wybieram się do... kuchni :)

Wymarzony prezent gwiazdkowy wylądował w mojej kuchni!!! Rękawica kuchenna by Jeje uszyta z tkaniny z autorską grafiką Jeje! 
W związku z powyższym zabieram wałek z pracowni i pędzę do kuchni wałkować pierogi, robić barszcz, bigos i takie tam- odpoczywać w kuchennym rozgardiaszu 
Nie żegnam się na długo - wpadnę na chwilkę przed Wigilią, złożyć Wam życzenia 




piątek, 23 maja 2014

już nie Iggy Pop i nie mlecze : ) hihihi

Kiedy ostatni raz leżałam na łące (a zdjęcia robiła Sonia JEJE ), otulały mnie mlecze a misiowe futro grzało przyjemnie :)
A potem byłam bardzo zajęta...


Minione trzy tygodnie były pracowite, były czasem wyzwań i mierzenia się ze swoimi słabościami.
Powoli wczoraj zaczyna się rozpływać jak mgła nad poranna łąką, zostawiając za sobą uczucie niedowierzania i wciąż nadzieję :) I ogromną wdzięczność wobec Ludzi- Wróżek- Czarodziei, których wsparcie było bezcenne.

W tym czasie intensywnym intelektualnie nie było momentu na spokojne chwile z gliną, nie było czasu na sprawdzanie, co w trawie piszczy. I gdy parę dni temu zobaczyłam pola makowe, moja tęsknota za wilgocią gliny i wałkiem, osiągnęła apogeum :)

Dzisiaj wstałam skoro świat i zrobiłam pierwszy, tej późnej wiosny, talerz łąkowy :)
Maki, chabry, trawy, tasznik- rozczulają, zachwycają swoim cudownym współbyciem i ulotnością.
Dzięki hojności przyrody następne parę tygodni oczekiwania aż będzie gotowy, będą podszyte dreszczem ekscytacji :)


A międzyczasie, gdy mnie było mniej, niż bym chciała, wydarzyły się dwie rzeczy : )
Po pierwsze - 4 maja - minął rok odkąd zaczęłam się z Wami dzielić na blogu, światem Misiury :)
A po drugie, dwa ptaszki sfrunęły z misiurowych domków i zażyczyły sobie, być moimi pierwszymi kolczykami :)


Postanowiłam Wam je podarować: ) W podziękowaniu za Waszą obecność, komentarze, dzielenie się swoim światem i jego wrażliwością, za to, że pare z Was nie pozwoliło mi zrezygnować z prowadzenia bloga jakiś czas temu : )
I choć CANDY zawsze przywołuje wspomnienie boskiego Iggy Popa i studenckich lat, to nie ma wyjścia- premierowe candy, bez Iggiego się zaczyna : )





Ta słoneczna para o poranku wyćwierkała, że nic o sobie nie powie, że Wy wiecie o niej dużo więcej niż ja :) No a skoro tak, to czekam-y na ptasi poemacik, wierszyk, fraszkę na ich temat :)
Zasady?
Do 31 maja czekam na Wasze komentarze (ptasi poemacik, wierszyk, fraszkę) pod tym postem- w dzień dziecka ogłoszę, po naradzie z w/w, kto był najbliżej prawdy i nas oczarował i otrzyma kolczyki : )
Dla chętnych, ale bez przymusu mały baner, który możecie umieścić na swoich blogach, może ktoś się skusi na konkurs, albo dowie- po raz pierwszy- o misio-świecie?:) Pozdrawiam Was słonecznie, ciut ciut- weekendowo :)

ps. to moje pierwsze candy, więc gdyby coś było niejasne, nieostre, albo powinno być ujęte inaczej- dajcie znać :) : )








wtorek, 6 maja 2014

majówka każdego innego dnia

Wróciłam z majówki.

Pojechałam, gdy już trwała, wróciłam, gdy być może już nikt nie pamięta, że była.

Pojechałam zapatrzeć się w morze, posłuchać o czym skrzeczą mewy i przesypać trochę piasku między palcami, poszukać czegoś ważnego!

ALE moja głowa była bardzo zajęta nadzieją i tym,co na horyzoncie:)

Nie znalazłam spokoju, którego szukałam i raczej oblałam egzamin z bycia tu i teraz : )

Nie szkodzi...

Są dni, gdy znajdujemy to, czego szukamy, są takie, gdy się nie udaje i są takie (TE LUBIĘ NAJBARDZIEJ), gdy niczego nie szukając, ZNAJDUJEMY :)

Dzień, który spędziłam z Sonią- przed majówką - w objęciach Starej Gruszy, spotkanie z Panem Ślimakiem, który rozważał przeprowadzkę ze swojego domku, do misiurowego, magiczne zatrzymanie czasu, jazda na rowerze w słoneczny dzień a potem bieg na złamanie karku na autobus...

Dzień, który otrzymałyśmy w prezencie. Dzień, który beztroską, bezpretensjonalnością i radością przypominał czas dzieciństwa.
To było CUDowne!

Sonia miała ze sobą niesamowicie wrażliwy aparat, który robił zdjęcia piękne, wzruszające. Zdjęcia, do których wracam, w poczuciu spotkania wyjątkowego, porozumienia, za jakim tak często dzisiaj tęsknimy!

Po majówce, na codzień, za zawsze, albo- choćby- czasami- życzę Wam takich pięknie zatrzymanych w czasie spotkań...










niedziela, 19 stycznia 2014

BOSKIE BABKI

W minionym roku poznałam wiele niesamowitych DZIEWCZYN!

Kreatywne, nietuzinkowe w swojej pasji, przy tym życzliwe i otwarte a co ważne: z głęboko pojętymi zasadami fair play na arenie jaką jest rękodzieło : )!

Moje uwielbienie dla Ich talentu jest bezkresne, mam nadzieję, że poniższe zdjęcia zachęcą Was do odwiedzenia Ich stron!
Nie ma znaczenia w jakiej kolejności o Was napiszę, wiecie, że z serca!

Prace Soni JEJE skradły moje serce, na początku za sprawą biżuterii z motywami mapowymi, bo podróże to moja stara miłość, a jak wiecie- ta nie rdzewieje :)
Jestem minimalistką ale ilekroć widzę nowe projekty Soni (zdecydowana większość to grafiki JEJE autorstwa) pożądanie wzrasta. Jak na razie jestem szczęśliwą posiadaczką broszki z mapą i naszyjnika z piórkami. Ten ostatni doskonale sprawdza się w gorsze dni, dodaje lekkości i kolorów.


JEJE to nie tylko biżuteria, to także obrazy.
Gdy się poznałyśmy, nie sądziłam, że jest jeszcze jakiś fragment mojego serca, który nie został skradziony, ale ostatnio otrzymałam niebywały prezent. Jeśli Sonia mówi, że jej grafiki są autorskie, to powinna dodać, że potrafi w magiczny sposób stworzyć portret drugiego człowieka, ujmując w nim rzeczy dla niego ważne czy charakterystyczne- zobaczcie!


Kokka kocha drewno jak mało kto!
Ale nie jest sztuką kochać drewno piękne, oszlifowane, które już czymś jest.
Kokka kocha drewniane odpadki. Kawałki z historią, z zardzewiałymi gwoździami, z rysami na charakterze. Im pewniejsza jesteś, że z danego kawałka nic nie powstanie, tym pewniej, Kokka oczaruje Cię efektem końcowym.
Moja słabość do domków, zakończyła się tym, że codziennie cieszę oko i duszę domkiem zimowym od kociego króla. Ale wzdycham tęsknie do wieszaka, czy barki, które ostatnio wyszły spod Jej rąk.


Wiolę z Fanny and Franz z Kokką łączy jedno: tam gdzie dla nas jest koniec, dla nich jest początek. Ile to razy stare, zniszczone mechanizmy zegarków wyrzucamy? BLAD! Wiola poświęci im czas, serce, sporą dawkę czułości, czasem dość szorstką, w zależności od potrzeb i wyczaruje cudną biżuterię.
Miałam piękny początek roku, gdy w konkursie organizowanym przez Wiolę, wygrałam Jej biżuterię. Okazało się, że mogę wybrać nagrodę i... to były katusze! Gdy już byłam pewna, że dana praca podoba mi się najbardziej (wspomnę, że są to między innymi: spinki do mankietów, naszyjniki, broszki, szpile ozdobne, kolczyki etc) nagle moje oko wędrowało ku drugiej, trzeciej. Trudno wybrać tę jedną jedyną.
Moje serce zatrzymało się przy wisiorze otulonym mahoniem z bardzo daleka (moja podróżnicza dusza triumfuje). Jest cudny!


Jestem pewna, że przedstawiając Wam trzy Boskie Babki, które być może już znacie, albo jeszcze nie, przyprawiłam Was o kolorowy zawrót głowy.
Mam nadzieję, że będziecie ciekawi kolejnej odsłony : ) 
C.D.N. : )