Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misa ceramiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą misa ceramiczna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 września 2015

szafa natury

Otwieram szafę i dzisiaj ubieram: spódnicę z makowych płatków, bluzkę utkaną z kwiatów miłorzębu, we włosy wplączę tasznik i wrzosy a do Was - z uśmiechem - rzucę kasztanem Emotikon smile Pięknego dnia : )



sobota, 5 września 2015

brzoza, wrzos, kasztan

Od pierwszego dotyku wilgotnej gliny do momentu, gdy z wystudzonego pieca wyciągam gotową pracę droga jest długa. Droga ta wymaga cierpliwości i czasem zmiany perspektywy. Uczy pokory (o czym nie raz wspominałam), nieugięcie walczy z perfekcjonizmem i sztywnym przywiązaniem do swojej wizji. Rozrobione szkliwa rzadko kiedy mają kolor, który wydobywa z nich wysoka temperatura a grafitowa glina, biel. Pomimo wzlotów i upadków, i poczucia, że wciąż nic nie wiem, choć wiem trochę więcej, niż przed chwilą, KOCHAM ją całym sercem Emotikon heart
Dzisiaj patera wiosenno- letnia, na powoli żegnające się z nami lato : )


Patera wrzosowa, dla tego, komu bliżej do jesieni...
A komu serce pęka na widok chorujących kasztanów, misa, która zatrzymała ich kształty i niezwykłość, gdy jeszcze były pełne sił :)


Pięknego weekendu, blisko natury!
Bądźcie życzliwi dla nadchodzącej jesieni :)

czwartek, 11 grudnia 2014

Misie, Islandia i zima, której ni ma, a na deser groch z kapustą

To jest taki wpis o niczym, i o wszystkim.

1. O tym, że o Was myślę, nawet jak nie piszę, że dziękuję Wam za te niezwykłe listy, które do mnie wysyłacie za każdym razem, gdy dotrze do Was paczka z misiurowym zamówieniem :)!

2. O tym, że przyjechały do mnie, z niedalekiej, nie-Laponii Misie choinkowe, które wykonała dla mnie Ania z Misiolandii i sprawiają mi wielką radość :) 

W sumie to już mam dwunastoosobową rodzinę od Ani (o pozostałych jej członkach pisałam TU) i nie mam poczucia, że to zbyt wiele!


3. O tym, że zima nie nadchodzi, ale przywołują ją dla mnie niezwykłe muzyczne pejzaże Olafura Arnaldsa


Olafur to facet, z którym spędzam całe dnie- a tak! 
Gdy siedzę kolejne godziny nad gliną, popijając szkliwo zamiast herbaty (no dobrze, prawie popijając- zawsze orientuję się w ostatniej chwili), brudząc buty bardziej niż młynarz we młynie, obsypującym się szkliwem, słucham Olafura- niezwykle wrażliwego islandczyka! A każdy dźwięk , który wnosi w pracownianą przestrzeń, napełnia moje serce tęsknotą.
A tęsknota, powołuje do życia spełnienie. Które tym razem w nowej odsłonie.


Moja ukochana płyta to: Living room songs! Polecam całym, stęsknionym sercem.

A wiecie, że ostatnio poznałam kogoś, kto w mojej islandzkiej misie odnajduje wspomnienie Mongolii? CUDNIE!

4. O tym, że w całym szaleństwie okołoświątecznym odbyły się pierwsze, nieformalne, niezaplanowane, jednoosobowe warsztaty z pięcioletnią Julią. Było cudnie i z tego co wiem, Julia nie daje spokoju kawałkowi gliny, który podarowałam jej, do zabawy w domu. 



5. O tym, że w czasie, gdy nie ma mnie na jarmarkach, gdy nie biegam na pocztę, pokonując prędkość światła i podnosząc ciężary glinianych paczek, szukam spokoju, ciszy.

Powoli żegnam się z wdzięcznością z odchodzącym rokiem, którego scenariusz wobec mnie, bije na głowę najlepsze kino sensacyjne.

Zasypiam z wdzięcznością, czasem niedowierzając w te niezwykłe zwroty akcji i spełnione marzenie!

A, gdy styczeń podaruje czas, który aktualnie oddałam cały a nawet więcej na spełnianie Waszych i moich glinianych pragnień, ruszam w podróż... literacką :)

Czekają na mnie niezwykłe światy... 
A gdy zrobi mi się zbyt zimno, smutno, czy ponuro, wystarczy mi zapałka i świeczka, by moje domkowe lampiony ogrzały serce, myśli i stopy :)





piątek, 8 sierpnia 2014

jesień

Na horyzoncie widzę smużkę kurzu po umykającym lipcu.
Sierpień - nadal - dzierży berło wakacyjnej władzy, a tymczasem - wieczorami - powietrze delikatnie pachnie, chłodem nadchodzącej jesieni... Czy tylko ja ją czuję?
Wszystkim tym, co czują i tym, którzy nie czują jesieni, życzę, by czuli się dobrze :)
Fajnego weekendu 
ps.ręcznie wykonana misa kasztanowa - przedjesienna, z jasnej gliny, o średnicy 22cm. Na razie moja, może być Twoja.



poniedziałek, 30 czerwca 2014

co ja robię jak mnie nie ma

I przyszedł lipiec :)
jakie macie wobec niego plany?
Ja mam nadzieję znaleźć wymarzony lokal na pracownię Misiury, przytulić wieczorem policzek do własnego, stygnącego pieca z ceramiką, nauczyć się więcej pod okiem Krysi, podczas pleneru w Artystyce i nie zapominać odpocząć po tym jak wykorzystam 26 z 24 godzin, jakie ma dobra :)
I częściej chodzić na łąki, wracać do domu z bukietem i cieszyć się nim jak dziecko 
dobrego lipca :)



A odpowiadając na pytanie, którego nikt mi nie zadał, a które wisi w powietrzu: co ja robię jak mnie nie ma :), mogę tylko napisać, że jestem bardzooo zajęta i nie miewam zbyt wielu chwil na odpoczynek :)

Kwestię, którą zaczynam, od słów: "Dzień dobry, poszukuję lokalu na pracownię ceramiczną, niewielkiego, z dostępem do napięcia trójfazowego....", mam wyćwiczoną lepiej niż Krystyna Janda swoje najważniejsze role! :)

Jestem w trakcie! W ręku trzymam sznurki, na których unoszą się latawce wielu spraw. Ręce mam nakremowane, więc, gdy już się cieszę, z nadzieją, że mój latawiec unosi się pięknie na niebie, sznurek się wyślizguje i latawiec szybuje dalekooo, a ja zaczynam robić nowy. 
Wiem, że za jakiś czas będę za tym momentem tęsknić, ale aktualnie marzę, by wszystkie sznurki trzymać mocno, by latawce cieszyły oko a Misiura, odpoczęła :)

Ale Misiura bez gliny żyć nie może i zamyka swoje marzenia, metafory i sprawy wagi misiowej w ceramicznych pracach, tak również odpoczywa! I oto na plan pierwszy po- jak widać- brudnej robocie:
                               

wysuwa się misiurowe marzenie o kosmosie, kosmicznych doznaniach, wieczorach, gdy spadające gwiazdy obiecują spełnienie najskrytszych marzeń :) I Misiura przypomina sobie także, że na studiach, jako przyszły filozof, dowiedziała się o pewnym panu: Immanuelu Kancie, który powiedział: ''niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie''...


Czasem Misiura ma ochotę wystrzelić się w Kosmos, bo to wydaje się stosunkowo łatwe, w porównaniu do tego, co kryją w sobie urzędowe procedury, słownictwo i druczki :) Ale zaraz zmienia zdanie i wraca do boju, z broszkami mocy na sweterku :)


A gdy potrzebuje się ukryć, wyciszyć, na chwileczkę nie robić nic i pomyśleć o najważniejszym dla niej miejscu na ziemi, poza - oczywiście: Islandią, Albanią, Wyspami Owczymi, Nową Zelandia i Hebrydami Zewnętrznymi, to robi takie oto zawieszki, również dla swoich fanów, np. z Argentyny :)




Czasem tęsknota za Nową Zelandią bywa jednak na tyle dojmujące, że Misiura- na pocieszenie- zabawia się we Władcę Pierścieni, a efekty tej zabawy już za jakiś czas :)


I tak oto sprawy się mają :)
Do napisania za jakiś czas :)
Życzę Wam naprawdę dobrego lipca :)
em.

wtorek, 18 marca 2014

przemiany - część 1

Ci, którzy mówią, że w ceramice jest coś z magii i alchemii, chyba są dość blisko prawdy.
Ostatnio tłumaczyłam mojemu tacie proces przemiany jakiemu podlega glina i widząc jego zaskoczenie, pomieszane z niedowierzaniem, postanowiłam uchwycić na zdjęciach to wyjątkowe zjawisko.

Z czegoś szarego, burego, miękkiego i wilgotnego, pod wpływem temperatury pokojowej a potem prawie 1000 stopni, wyłania się twarde i jasne.
Potem czas na szkliwienie. Rozrobione w wodzie szkliwo niejednokrotnie nie ma absolutnie konsystencji ani koloru innego od rozpuszczonej w wodzie mąki ziemniaczanej.
A jednak  temperatura ponad 1000 stopni działa cuda i śmietanowa mikstura, przeobraża się- niczym motyl z kokonu- w cudną feerię barw :)

Nie będę pisać o tym ile jest możliwości, by na każdym etapie nasze wyobrażenia roztrzaskały się w drobny mak a godziny pracy i serca w nią włożone, nie wystarczyły, by nas zadowolić.

Napiszę Wam za to, że bywają chwile wzruszenia, radości i zachwytu, gdy w moich rękach ląduje praca, która odzwierciedla moje marzenia, trud i wysiłek oraz miłość, jaką włożyłam w jej powstanie!

Spójrzcie na misę islandzką...

Dzisiaj jedyne na co mam siłę, to chwilowe wizyty przy komputerze, o glinie mogę zapomnieć, dopóki mutant przeziębieniowy nie odpuści!

Miłego dnia! Dbajcie o siebie :)

niedziela, 10 listopada 2013

Islandia- tym razem duża, jak odległość, która mnie od niej dzieli

Duża misa (średnica 21cm, wysokość około 5cm), jak moja miłość do ukochanej Islandii i ciepłe myśli o malutkiej mieścince w Polsce, gdzie zebrałam mech. Mech z Jamnej, gejzer z Islandii. Patrzę na nią i milczę, wyraża wszystko!



   



piątek, 18 października 2013

Misa łąkowy spacer

Dzisiaj jest mi szaro a wiatr szalejący za oknem próbuje porwać resztki mojego optymizmu... 
ALE nie daję się! Wspominam łąkowe spacery, zbieractwo roślinnych cudów i spoglądam na najnowszą misę, to pomaga  : )
Owocnych poszukiwań Waszych prywatnych metod na rozpraszanie gradowych chmur!!! : ) 




środa, 3 lipca 2013

niby nie wyszło

Ta miseczka (średnica 18cm) ma odłamany kawałeczek, ale czy można jej odmówić uroku?
Spękana jak ziemia w jakimś odludnym, cudownie aktywnym sejsmicznie rejonie- Europy Północnej, albo Nowej Zelandii? Tam byłam, więc jej urok mnie hipnotyzuje i zabiera w miejsca, które pokochałam.







Islandia
Islandia
Nowa Zelandia

niedziela, 26 maja 2013

kasztanowa piękność

Ręcznie wykonana misa: "kasztanowa piękność" o średnicy 20cm i wysokości 7-11cm. Czy trzeba więcej słów? Sama w sobie jest dekoracją, przytulnym miejscem na owoce, zaprzyjaźni się z każdą przestrzenią domową.







sobota, 18 maja 2013

w oczekiwaniu na truskawki...

Ręcznie wykonana misa z białej gliny, z odciśniętymi ogonkami truskawek.
Średnica 18cm, wysokość 5cm. Subtelna, unikatowa, zaprzyjaźni się domową przestrzenią i z truskawkami...




środa, 8 maja 2013

islandzkie tęsknoty

Z tęsknoty za podróżami, z miłości do surowych krajobrazów Islandii, ręcznie wykonana misa z białej gliny, z odciśniętymi roślinami Gór Stołowych. Średnica 18cm, wysokość 5cm. Subtelna, unikatowa...





poniedziałek, 6 maja 2013

czekoladowo

Gdy na nią patrzę, myślę o wygodnym fotelu w babcinym pokoju, wydzierganej na szydełku serwetce i gorzkiej czekoladzie.
Ręcznie wykonana misa z czekoladowej gliny, z odciśniętym ornamentem serwetki. 
Nieszklwiona, średnica 18cm, wysokość 5cm. Subtelna, unikatowa...