Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lampion ceramiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lampion ceramiczny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 maja 2015

zielono mi

Lubię żyć intensywnie, ale lubię też momenty wyciszenia, całkowitego zatrzymania.
Lubię i potrzebuję.
W codziennym natłoku bodźców, dzikim pędzie i deficycie czasu, czasami niepokoję się, czy jeszcze potrafię być tu i teraz.
Ale wystarczy chwila w przyrodzie, w parku, z naturą, by odzyskać pewność.

Majówkowy chłód stanął na przeszkodzie marzeniom o kocu w parku, ale podarował czas odpoczynku i decyzji, by nie nadrabiać zaległości.


By po zrobieniu listy zadań, skreślić połowę, a najlepiej wszystkie (jak radzą mądre książki) i poddać się leniwemu byciu.


A jak Wam mija, minęła? Czy była zwyczajnie piękna, nawet jeśli niezgodna z planem?


Czy zdarza Wam się robić listę spraw, które trzeba załatwić? I czasem traktować ją z pobłażaniem? :)


------


Ostatnio wpadł mi w ręce "Przewodnik do oznaczania roślin", Józefa Rostafińskiego. Za osiem złotych stałam się właścicielką prawie sześćdziesięcioletniej książki. Magicznego klucza do łąkowych odkryć, który pachnie obłędnie swoim wiekiem!


Przerzucam pożółkłe strony, zafascynowana nazwami roślin i pięknymi rycinami.

Może w tym roku, zbierając rośliny dowiem się o nich więcej? :)

A w międzyczasie trochę soczystej, przyrodniczo- domowej mocy ode mnie dla Was! Z rzeżuchowymi pozdrowieniami!


Dla każdego, kto w skrytości ducha marzy o kawałku wilgotnej ziemi, o domu z ogrodem na dachu lub zastanawia się, jak ożywić swój jesienno- zimowy lampion :)







A dla każdego, kto chce mieć pewność, obiecuję, że: 


ps. powyższe prace do nabycia TU


czwartek, 11 grudnia 2014

Misie, Islandia i zima, której ni ma, a na deser groch z kapustą

To jest taki wpis o niczym, i o wszystkim.

1. O tym, że o Was myślę, nawet jak nie piszę, że dziękuję Wam za te niezwykłe listy, które do mnie wysyłacie za każdym razem, gdy dotrze do Was paczka z misiurowym zamówieniem :)!

2. O tym, że przyjechały do mnie, z niedalekiej, nie-Laponii Misie choinkowe, które wykonała dla mnie Ania z Misiolandii i sprawiają mi wielką radość :) 

W sumie to już mam dwunastoosobową rodzinę od Ani (o pozostałych jej członkach pisałam TU) i nie mam poczucia, że to zbyt wiele!


3. O tym, że zima nie nadchodzi, ale przywołują ją dla mnie niezwykłe muzyczne pejzaże Olafura Arnaldsa


Olafur to facet, z którym spędzam całe dnie- a tak! 
Gdy siedzę kolejne godziny nad gliną, popijając szkliwo zamiast herbaty (no dobrze, prawie popijając- zawsze orientuję się w ostatniej chwili), brudząc buty bardziej niż młynarz we młynie, obsypującym się szkliwem, słucham Olafura- niezwykle wrażliwego islandczyka! A każdy dźwięk , który wnosi w pracownianą przestrzeń, napełnia moje serce tęsknotą.
A tęsknota, powołuje do życia spełnienie. Które tym razem w nowej odsłonie.


Moja ukochana płyta to: Living room songs! Polecam całym, stęsknionym sercem.

A wiecie, że ostatnio poznałam kogoś, kto w mojej islandzkiej misie odnajduje wspomnienie Mongolii? CUDNIE!

4. O tym, że w całym szaleństwie okołoświątecznym odbyły się pierwsze, nieformalne, niezaplanowane, jednoosobowe warsztaty z pięcioletnią Julią. Było cudnie i z tego co wiem, Julia nie daje spokoju kawałkowi gliny, który podarowałam jej, do zabawy w domu. 



5. O tym, że w czasie, gdy nie ma mnie na jarmarkach, gdy nie biegam na pocztę, pokonując prędkość światła i podnosząc ciężary glinianych paczek, szukam spokoju, ciszy.

Powoli żegnam się z wdzięcznością z odchodzącym rokiem, którego scenariusz wobec mnie, bije na głowę najlepsze kino sensacyjne.

Zasypiam z wdzięcznością, czasem niedowierzając w te niezwykłe zwroty akcji i spełnione marzenie!

A, gdy styczeń podaruje czas, który aktualnie oddałam cały a nawet więcej na spełnianie Waszych i moich glinianych pragnień, ruszam w podróż... literacką :)

Czekają na mnie niezwykłe światy... 
A gdy zrobi mi się zbyt zimno, smutno, czy ponuro, wystarczy mi zapałka i świeczka, by moje domkowe lampiony ogrzały serce, myśli i stopy :)





poniedziałek, 17 listopada 2014

co to za poniedziałek?

Co to za poniedziałek, którego wszyscy się boją, nie lubią go a on staje u progu tygodnia i niesie
prezent?:)

Mójjjj!

Szłam do pracowni z duszą na ramieniu, bo w minionym tygodniu załadowałam do pieca kilkadziesiąt godzin mojej pracy i nadziei!

Lampiony, żeby Was grzały i rozświetlały myśli w zimne wieczory.

Domy, które mają mówić, gdy brak Wam słów i zapowiedź świąt.

Pojechałam z Panem Misiurą, który takie oto śniadanie domkowe zaserwował w weekend:


Razem raźniej - fajniej cieszyć się wspólnie, albo poszukać zagubionych pozytywów:)

I wiecie co? Piec podarował mi radość na jaką nie liczyłam po pierwszym tylko częściowo udanym wypale!

Nie wiem, czy to dlatego, że do niego mówię, głaszczę, czy dlatego, że on zagląda mi przez ramię i widzi ile serca i mozolnej pracy kosztuje mnie wykonanie moich prac?

Zobaczcie sami:




Niebawem porobię zdjęcia nowości i wrzucę je do SKLEPU, żebyście mieli czas na przemyślenie swoich grudniowych prezentów, być może misiurowy świat znajdzie się na Waszej liście?:)

W grudniowym wydaniu Mojego Mieszkania, na Wielkim Kiermaszu Świątecznym 2014 Kobiet z Pasją, jestem i ja :)! W lewym, dolnym rogu! Jupii :) 


I na koniec, chciałam zapytać, Dziewczyny, Chłopaki- czy Wy śpiewacie? Jasne, że nie, bo głosu brak, bo fałsz, bo coś tam, coś tam, prawda? To tak jak ja, ale... są piosenki, których moc sprawia, że zaczynam puszczać te wewnętrzne ograniczenia i śpiewam, całym sercem!

Śpiewam dzisiaj nie tylko dlatego, że wypał się udał. Śpiewam, bo Natalia porusza dźwiękiem, słowem, jak mało kto...
Kto zaśpiewa ze mną?:)

Jestem już po dziesiątym odsłuchaniu i nie mam dość- sąsiedzi też dają radę!






Dobrych poniedziałków i Wam <3!!!

czwartek, 27 marca 2014

będziesz w szoku...

Wczoraj po otwarciu napoju czekała na mnie taka oto wiadomość:




Znacie moją tendencję do podążania drogami pozytywnego myślenia (nie zawsze spektakularną, czasem mylę kierunki, ale zawsze staram się wracać), więc zakładam, że to będzie bardzo przyjemny szok :)

No i pierwszy jest :) Długo oczekiwany wywiad ukazał się na łamach internetowego wydania Magazyn Exclusive Info  - a w nim możecie przeczytać, jak to się stało, że Misiura pokochała glinę i czy każdy może spróbować : )

Gdyby ktoś czuł niedosyt i brakowało mu pewnych odpowiedzi, to powiem, że nie tylko Wam!

W domu, gdzie wokół gliny i pyłu, kręci się cały świat, pada takie oto pytanie:

"Gdzie jest całe opakowanie nowych gąbek do mycia naczyń?" i ma związek z poniższym drastycznym zdjęciem (tylko dla odważnych):



Jak brzmi odpowiedź?
"Hmmm, no musiałam zetrzeć tabak z misy islandzkiej, zetrzeć angobę z misuń pozytywne myślenie i jeszcze z glibroków".

Pytanie kolejne, sprowokowane poniższym obrazkiem (również wstrząsającym), brzmi:
"Co dzisiaj będzie na obiad?" (dla dopełnienia akcja ceramicznego szału rozgrywa się w kuchni).



Odpowiedź zazwyczaj jest bardzo mało konkretna...

Co zrobi Misiura, gdy w totolotku wybiorą numery, z naszego kuponu?
Każdy nie-gliniarz oszaleje z radości! Natomiast gliniarz w trakcie pracy, zachowa spokój, mamrocząc: "nie mogę, glina mi tężeje"
hahahaha




Dlatego, jesli decydujecie się na życie z osobą opętaną miłością do gliny, nie mówcie, że Was nie ostrzegałam :)

czwartek, 6 marca 2014

ach, śpij, Kochanie

Czasami w snach bywam bardzo zajęta, a Wy?
Uwielbiam sny, no może nie wszystkie. Ale lubię te z intensywnymi kolorami, krajobrazami, z dźwiękami.
Lubię też te momenty w ciągu dnia, gdy jakieś zdarzenie, impuls przenoszą mnie do mojego snu, wywołują wspomnienie świata magicznego :)
Najczęściej życzymy sobie dobrej nocy, spokojnej nocy i kolorowych snów, prawda?
A więc tego Wam na dobranoc życzę:)



piątek, 14 lutego 2014

dla Kokki, Agaty z Agatownika, Magda- leny i Reni z LOOKarny : )

Za namową Agaty, Magdy i Doroty, dzięki inspiracji z ukochanej LOOKarny, postanawiam nadrobić zaległości, rozsupłać milczące usta i dać dowód aktywności twórczej, bliskiej memu sercu :)
Poniżej wszystko co się działo w czasie, gdy pozornie nie działo się nic :)

Powstał mój pierwszy lampion, który jest wciąż w oczekiwaniu na wypał, ale mam głęboką nadzieję, że zanim wieczory będą dla niego zbyt jasne, będzie gotowy :)


W związku z moim- i jak się okazało nie tylko- zamiłowaniem do pozytywnego myślenia, wywiązała się bardzo optymistyczna dyskusja o tym, jakie myśli dodają nam otuchy! Wybrałam dwie, które niebawem pojawią się na moich malusich misiuniach. Dwie najpiękniejsze myśli, będą misuniowym prezentem dla autorek- inspiratorek :)


Zamiłowanie do domków, posunęło się o krok na przód i powstały pierwsze domki z zegarami. Część już szczęśliwie odmierza czas poza misiurową pracownią : )


Powiedziałam Wam też coś o swoim domu, jak się okazało, mówiłam w imieniu wielu osób, które dały upust swojej sympatii w komentarzach :)


A gdy pewnego wieczora poczułam się bardzo zmęczona ale i wypełniona radością procesu twórczego, zasnęłam i... śniłam o szczęśliwych domach i ich mieszkańcach.


A gdy wstałam, pomyślałam o psach, których raczej się boję. Ale myśl o bardzo sympatycznej suczce z Wrocławia, zainspirowała mnie do opowiedzenia czegoś o psach i ich świecie :)


Przyznałam się też, do myśli, która już mnie opuściła a miała związek z kuchnią


A dzisiaj, mimo, że mamy ambiwalentny stosunek do walentynek, złożyłam Wam życzenia, w których moc bardzo wierzę!!!

Entuzjazmu wspólnych wzlotów, wzajemnego wsparcia podczas codziennych upadków : )

Słodkości w sercu, bez cukru we krwi : )

Chęci by częściej budować mosty, zamiast murów : )
Codziennej celebracji małych cudów miłości, nie tylko dzisiaj  




serdecznie Was pozdrawiam i
 dzięki za Waszą mobilizującą aktywność : )