niedziela, 16 kwietnia 2017

poDARuj!

Na lekcji religii w szkole podstawowej byłam tylko kilka razy i jedyne co pamiętam, to próby pisania słowa Bóg, przez u zwykłe. Zakończone niepowodzeniem.
W szkole średniej, mimo większej wiedzy z dziedziny ortografii, nadal nie odniosłam żadnych sukcesów. Podczas pięcioletnich studiów z filozofii też.
Ale mam swoją głęboką wiarę i swoje własne odczuwanie tego, co boskie, ważne, ponad nami.
Wielkanoc, mimo braku edukacji, kojarzy mi się z nadzieją, odrodzeniem, ale też z wieloma rytuałami, których nie znam, nie rozumiem.
Czym jest, czym nie jest?
Nie jest dla mnie okazją do wypychania sklepowego wózka niepotrzebnym jedzeniem.
Nie jest okazją do wysyłania wierszyków z życzeniami, które, bez inwencji można skopiować 200 razy.
Gdybym miała czarodziejską różdżkę, sprawiłabym, by Ci nieliczni, którym chce się pisać życzenia (to co, że czasem głupie), nie pisali po stokroć wesołego, mokrego, smacznego, tylko by podpisali swoje najpiękniejsze życzenie dla drugiego człowieka. Życzenie – oświadczenie woli – z okazji Wielkanocy. Bo czy jest piękniejsza, codzienna, bliższa życiu zwykłego człowieka forma zmartwychwstania, niż ta po udanym przeszczepie?
Większy dar, niż DAR oddania narządów, których w tym życiu już nie potrzebujemy, albo tych, którymi podzielić się możemy?
Od lat noszę kartonik, który mówi o tym, że zgadzam się dać dar życia, po tym, gdy moje ustanie.
Od 418 dni najbliższy mi na świecie człowiek doświadcza cudu nowego życia, żyjąc z wątrobą, którą ktoś zgodził się oddać po śmierci.
W tym kontekście zmartwychwstanie, nawet bez lekcji religii, nawet z życzeniami mokrego, smacznego, wesołego, nabiera głębszego znaczenia.
I tego nam wszystkim życzę, abyśmy właściwie rozumieli nasz udział w tym boskim darze i mówili tak - gdzie tak znaczy ŻYCIE.
Mokrego od łez szczęścia policzka.
Smaczego posiłku, którym karmimy nasze ciała z miłością.
Wesołego ale nie beztroskiego życia.


1 komentarz: