Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2015

wdzięczność przez ogromne Wu!

Kochane Dziewczyny - Czytelniczki, gdy publikowałam ostatni post byłam przerażona, tym co robię!

Coś w środku prosiło, by powiedzieć głośno: "nie wyszło mi, czy to jest ok?". 
To coś podejrzewało, że często nam nie wychodzi, całkiem wielu nam :)

Coś drugiego (wk?), krzyczało: "nie kompromituj się nieszczęsna istoto..." 
To, z kolei uważało, a przynajmniej starało się mnie przekonać, że każdemu wychodzi zawsze- a galerie na fejsbuku, blogu pękające od piękna, to prawda bez brzydkiego rewersu.

Zrobiłam TO a Wy zrobiłyście najpiękniejszą "resztę", jaką mogłyście mi podarować.

Nie umiem wyrazić wdzięczności wobec oceanu Waszej serdeczności, czułości! 

Każdy komentarz był jak całus w serce!!!

Chciałam Wam podarować  w podziękowaniu coś, co nadal ma związek z książką o której pisałam TU...

To owoc artystycznej randki.

Czym ona jest?

Randką ze swoim kreatywnym ja, randką wolną od ocen.
To takie spotkanie z drugą istotą, w blasku akceptacji, czas na zabawę, niczym za dawnych lat, święto kreatywności, czas na spotkanie z zapomnianymi pasjami...

Nigdy nie robiłam mandali, nie znam "zasad". Może Wy robiłyście?

W każdym razie, jakiś czas temu trafiłam na niezwykłą stronę: Mandalami.
Po spotkaniu z pracami Klaudii, wiedziałam w jakim celu otworzę moje pudełko z suszonymi roślinami.

Gdy powstała, zaskoczyła mnie formą, mocą, energią, mocno bijącym, bugenwillowym sercem.

Ma tytuł: W drodze do...



Być może więcej z Was jest w drodze do... wiosny, do siebie, do narodzin i dobrze Wam zrobi jej moc.
Ja patrzę na nią z uśmiechem.

Melduję także, że mutant przeziębieniowy utrudnia stanie w pełni sił nad gliną, ale bawię się przednio :)

Nie chcę Was (prze)straszyć, więc nie napiszę, że znowu w ramach artystycznej randki, tylko, że dałam się zainspirować niezwykłej twórczości Kasi Urban Rybskiej, która haftuje  haftem gobelinowym (mała próbka poniżej, ale Wy zajrzyjcie na stronę Kasi) <3



Wyciągnęłam z szafy tamborek, który podarowała mi niezwykła Magda z Cudaki i Wianki (Magda ma w sobie szczególną wrażliwość na to, co dla nas mogłoby się schować w szufladzie pt."zbędne" - pięknie nadaje nowe życie domowym różnościom, zobaczcie same) i... wróciłam do mojej pasji sprzed dwóch dekad.
Haftuję krzyżykiem i myślę o mojej zwariowanej podróży do Szwecji, o nocnej wyprawie na podglądanie łosi, spaniu w krzakach 





i twarzy a'la Myszka Miki :) To było wieki temu...
Jakby, ktoś chciał przeczytać dziennik z podróży, to zawiesiłam go dla Was TU


dbajcie o siebie i bądźcie tak troskliwe, serdeczne i czułe, wobec siebie, jak jesteście wobec innych :)

<3

niedziela, 12 stycznia 2014

Wojna i Pokój

Skoro to blog o ceramice, to czy „wypada” zacząć od tego, że kocham Polski Bus? :)
Nie mam z tego żadnych korzyści i zacznę, bo może zachęcę Was do podróżowania po Polsce (można też do Pragi i Berlina)! Za grosze, za jeden uśmiech :) Za podróż dwóch osób z Katowic do Wrocławia i z powrotem (piątek- sobota), zapłaciliśmy: SZEŚĆ złotych :)! Oczywiście zakup „takich” biletów wymaga sporego refleksu i szczęścia, ale da się!
A jak już dojechaliśmy do Wrocławia, to Hania podsunęła nam pomysł, by wybrać się na wystawę o zagadkowym tytule: „Wojna i pokój”.

Wystawa nas oczarowała, wrzuciła w wehikuł czasu, który cofnął o pół wieku.
Jeśli ktoś, przypadkiem będzie we Wrocławiu jutro, po jutrze, to ma jeszcze chwilę, by zajrzeć tam osobiście, niestety wystawa kończy się 15 i 18 stycznia!
Jeśli przeczytacie poniższe info organizatora, być może i Was oczaruje koncept!

„Wojna i pokój” jest osobliwą wystawą, eksponowaną jednocześnie w galerii Szkła i Ceramiki oraz galerii Dizajn. To wyjątkowy pokaz polskiego i czechosłowackiego wzornictwa końca lat 50. i 60., a więc złotego okresu dla środkowoeuropejskiego projektowania. W pierwszej galerii wykreowana zostanie sytuacja wojny: dwójka kolekcjonerów z różnych krajów zaprezentuje ceramiczne obiekty ze swoich prywatnych kolekcji. Elementy te są już dziś klasykami, znanymi nie tylko polskiej publiczności, ale i ikonicznymi dla naszych południowych sąsiadów. Które przedmioty okażą się ciekawsze? Który kraj wygra? Kolekcjonerzy zawalczą o głosy publiczności.
Galeria Dizajn to „pokojowo” zaaranżowana przestrzeń, gdzie wspólnymi siłami – polskimi i czechosłowackimi – przedstawimy dorobek materialny i kulturowy, determinujący wizualność codzienności interesującego nas okresu. Dom, moda, typografia, przedmioty codziennego użytku, architektura, motoryzacja, kosmos – słowem, najbliższe otoczenie człowieka, a więc „pokój” rozumiany w sposób dosłowny.
Celem tej konfrontacji jest dokonanie swoistej inwentaryzacji. Moda na vintage, zarówno w Polsce jak i w Czechach, przyniosła ze sobą w ciągu ostatnich lat liczne wystawy, publikacje i omówienia. Mnogość wizualna, wzajemnie inspiracje, kopie – można się pogubić. Zobaczmy zatem co mamy, co jest „nasze”, co jest „ich”, z czego możemy być dumni. A może to wszystko po prostu jest „wspólne”?

Na mnie szczególne wrażenie zrobiła wojna! Zapewne dlatego, że dotyczyła ceramiki! Chodziłam oniemiała między kolejnymi eksponatami! Oczarowana prostotą, marząc, by pewnego dnia... choć o milimetr posunąć się w stronę takiej SZTUKI! Prostej i użytkowej!
Zaskoczyło mnie to, że wiele z prac kojarzyłam z dzieciństwa. Z czasów, gdy były jedynym elementem dekoracyjnym lub użytkowym w mieszkaniu, nie wzbudzając należytego szacunku i zachwytu. Przepadły wraz z kolejnymi porządkami, zawstydzając tym, co dzisiaj stanowi o ich uroku!
Staram się mieć przy sobie zawsze „małpkę”, mały aparat, który średnio sobie radzi ze zdjęciami bez dobrego oświetlenia, ale mam nadzieję, że te parę zdjęć odda urok tej podróży w czasie!

Jeśli chodzi o pokój, to na pewno zabralibyśmy do domu krzesła, fotele i wazony! Refleksja ta sama, co powyżej. Kiedyś toporne, jedynie dostępne na rynku, dzisiaj urzekają dizajnem czystym, prostym!

Podsumowując... WROC-love : )