Niezbyt korzystna wymiana, ale wyjścia nie było.
To co rozpoczęłam w pracowni, musiało poczekać za zamkniętymi drzwiami - w tym nowe projekty talerzy o miłości bez tandety

Ale zanim padłam, zjeżdżałam - z niezastąpioną Towarzyszką psot i dziecięcej radość - Kornelią z Lilu2art - na worku wypchanym sianem i gąbką, z wielkiej górki niedaleko urzędu od skarbów! Takich emocji nie gwarantuje nic!

Polecam każdemu - późny wieczór, niewielka górka, mocny worek i coś do środka - Wasze wewnętrzne dziecko obsypie Was całusami a Wam serce zabije radośniej!
Po artykule w Zwierciadle (o czym pisałam w ostatnim poście), udało misię zrobić coś, czego nie udało się przez pół roku i tak to przedwczoraj wróciłam a raczej zaczęłam lekcje gry na basie.
Wciąż nie wierzę i cieszę się tak bardzo, że nawet nie słyszę tego małego złośliwca, który wytyka błędy, mówi, że nie dam rady i za bardzo bolą palce. Pamiętam ile wzruszeń i szczęścia wniósł w moje życie obóz muzyczny w Nowicy i chcę do tego wrócić!
A TY? Zdecydowałaś się wrócić do czego, co na Ciebie czekało tęsknie? Przeczytaj ostatni post Inne Życie znajdziesz tam paliwo do działania!
A na koniec zachęcam Was do czegoś, do czego niedawno zachęciła mnie przepięknie twórcza kobieta - Nadia Linek. Nie tylko do rysowania z serca, spontanicznie, bez cenzurty, ale także do tego, by codziennie zrobić coś inaczej, coś nowego - złamać schemat!
Staram się z radością sprawdzać jak to jest przyjąć do życia takie postanowienie i powiem Wam.. jest pysznie : )
No to, podsumowując: wyzdrowiałam, wracam do pracowni, będą nowe talerze, kubki , warto się bawić, wracać do marzeń i łamać rutynę!

ps. Stęskniłam się za Wami!
3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz