wtorek, 29 września 2015

już jej nie ma

Już jej nie ma...
Ani obfitości letniej. Ani gotowej patery Emotikon smile
Ale nie szkodzi! Emotikon smile
Lato podarowało, obficie, wszystko co miało - a do nas należała decyzja, czy sięgniemy po to ręką i zawekujemy w słoikach wspomnień na jesień.
A patera sprawiała ogromną radość, pewnej Niezwykłej Pani, która po lekturze artykułu w Magazyn "Siedlisko", zamarzyła, by mieć którąś z moich prac Emotikon smile
Kto nie miał okazji przeczytać, może nadrobić zaległości tutaj.

Pięknego dnia :)





środa, 23 września 2015

mimo... piszę

Mimo zbiorowej histerii, czasem warto - BEZ WYRZUTÓW - nie mieć pomysłu co dalej, nie mieć ochoty na nowe, tylko wciąż to samo Emotikon smile Nie rozwijać się, nie być tak wstrząsająco wydajnym, kreatywnym, inspirującym, szybkim, tylko wsłuchanym w siebie, w SWÓJ WEWNĘTRZNY RYTM. Dać wybrzmieć skończonej pracy i zrobić sobie wolne Emotikon smile Poświęcić czas milionom spraw, na które wciąż go nam brakuje. Plan na dziś, na zdrowie, na całego Emotikon smile Czy też Twój? 



W tej przestrzeni oddechu od tego co znam, lubię, ale i od czego czasem potrzebuję odpocząć, niemal nigdy nie rozstaję się ze słowami...
Są zawsze ze mną, czasem porywane przez wiatr, na małą chwilkę...

Tym razem ułożyły się w coś, co zatytułowałam: "traktat opisowy o słowach"


Są ludzie odważni, którzy potrafiła rozdzielić chciała od bym.
Są ludzie, którzy słów unikają, bo te wciąż plączą się w niesforne supełki, grzęznące w gardle.
Są ludzie, którzy całe życie mają poczucie, że na jakieś słowo jest za późno lub za wcześnie- nigdy w porę i na czas.
Są i ci, którzy co dnia umierają po trochu, pozbawieni słów życiodajnych, całe życie na nie czekając.
I ci, którzy słowami tapetują całe połacie ścian, bez troski o składnię i to, czy ktoś ich słucha.
I także ci, którzy stawiają znaki zapytania, tylko po to, by nabrać powietrza przed kolejnym zdaniem.
I ci, którzy kurczą się pod dźwiękiem dobrych słów, biczując siebie w niezasługiwanie.
Ci którzy bez słów tracą coś ze swego człowieczeństwa,
I tacy wreszcie, którzy bez względu na porę roku zawsze mają w odzieży, przynajmniej jedną kieszeń pełną słów.
A!i drugą z notesem, ogryzkiem ołówka, by je notować, zatrzymywać na wieki ich ulotny napór.
Zdecydowanie najbliżej mi do tych ostatnich...



niedziela, 20 września 2015

w poszukiwaniu

Najpiękniejszego domu w Szczawnicy nie przeszkodził mi nawet deszcz.
Jako miłośniczka domków (na wyjeździe) jestem bezgranicznie zauroczona architekturą domów, które lata świetności często mają za sobą, a które przy odrobinie czasu i dobrej woli, pobudzają wyobraźnię i zabierają w magiczny świat.
Czy w którymś chcielibyście zamieszkać?









środa, 16 września 2015

domek dla lalek?

Nigdy nie miałam domku dla lalek i zawsze chciałam mieć szczęśliwy, pełen śmiechu i radości własny DOM Emotikon smile Jak na razie udaje mi się realizować moje domowe marzenie na wielu frontach Emotikon smile Czego i Wam serdecznie i z serca życzę Emotikon smile
Dzisiaj szczególnie ciepło pozdrawiam wszystkich kolekcjonerów, maniaków i zbieraczy misiurowych domków Emotikon smile 




czwartek, 10 września 2015

szafa natury

Otwieram szafę i dzisiaj ubieram: spódnicę z makowych płatków, bluzkę utkaną z kwiatów miłorzębu, we włosy wplączę tasznik i wrzosy a do Was - z uśmiechem - rzucę kasztanem Emotikon smile Pięknego dnia : )



sobota, 5 września 2015

brzoza, wrzos, kasztan

Od pierwszego dotyku wilgotnej gliny do momentu, gdy z wystudzonego pieca wyciągam gotową pracę droga jest długa. Droga ta wymaga cierpliwości i czasem zmiany perspektywy. Uczy pokory (o czym nie raz wspominałam), nieugięcie walczy z perfekcjonizmem i sztywnym przywiązaniem do swojej wizji. Rozrobione szkliwa rzadko kiedy mają kolor, który wydobywa z nich wysoka temperatura a grafitowa glina, biel. Pomimo wzlotów i upadków, i poczucia, że wciąż nic nie wiem, choć wiem trochę więcej, niż przed chwilą, KOCHAM ją całym sercem Emotikon heart
Dzisiaj patera wiosenno- letnia, na powoli żegnające się z nami lato : )


Patera wrzosowa, dla tego, komu bliżej do jesieni...
A komu serce pęka na widok chorujących kasztanów, misa, która zatrzymała ich kształty i niezwykłość, gdy jeszcze były pełne sił :)


Pięknego weekendu, blisko natury!
Bądźcie życzliwi dla nadchodzącej jesieni :)

czwartek, 27 sierpnia 2015

Bolesławiecki Święto Ceramiki - podsumowanie bez cenzury

Spoglądam na datę ostatniego postu i już sama data mówi, że byłam bardzo zajęta, skoro nie udało mi się nawet odpisać na Wasze komentarze pod poprzednim postem, nie mówiąc o nowym wpisie.
Za wszystkie dziękuję :)

Czas przygotowań do Bolesławieckiego Święta Ceramiki pochłonął mnie zupełnie i to na wielu frontach.

Między innymi, przy cierpliwym wsparciu Artura (Niedźwiedzia Nora) i Soni (Jeje), na odświeżaniu prawa jazdy. Miałam do przejechania (tam i z powrotem) ponad 700 km, a kto mnie zna, wie, że unikam siadania za kółkiem, prawie od dekady.

Hektolitry potu, zdrętwiałe od zaciskania mięśnie, ale przede wszystkim przyjacielska atmosfera wsparcia, sprawiły, że uwierzyłam, że dojadę i rację mieli Ci, którzy wieścili, że mi się spodoba.

Podoba mi się troszkę bardziej niż ostatnio, ale to wciąż poważny wysiłek emocjonalny, któremu podołałam!
Sonia, Artur? Dziękuję <3
Bez Was, nie udałoby się!


Zdjęcie zrobione na postoju, by uwiecznić motoryzacyjny przełom emocjonalny dla potomnych
Dojechałam, z poczuciem wdzięczności, że bez szwanku i świadomością, że przede mną bardzo intensywny czas.
Nie myliłam się. Samo wtaszczenie do domku kilkudziesięciu kilogramów moich prac oraz praca nad ekspozycją, to tylko początek tego, co na mnie czekało! :0

Ale radość, gdy na domku zawisł baner, ogromna!





Co z tego, że wzięłam na niskie krzesło, więc nie mogłam na nim siedzieć przez 5 kolejnych dni, bo nie było mnie widać. Że do toalety uprawiałam biegi sprinterskie, gdy życzliwi współwystawcy, spoglądali troskliwie na moje stoisko. Że udało mi się zjeść nieprzebraną ilość "jedzenia", którego już od dawna w domu unikam? I nie zobaczyłam niemal nic, co towarzyszyło Świętu? A ceny na moim stoisku, jako że nie zaczynały się od 3(!) złotych, czasem wzbudzały oburzenie ? I w nocy na drodze miałam duszę na ramieniu, bo po ciemku widać małoooo?

To są te składniki targowego zaplecza, do których mało kto się przyznaje, o których nie mówimy, ale nimi są.

Czasem determinują nasze wrażenia, zabierają radość, czasem sprawiają, że boli nas arogancja komentujących przechodniów, ale...

Ale na drugim biegunie są spotkania i DARY! Dostałam po raz kolejny taki ogrom ciepła, uznania dla tego, co robię, że moje serce puchło szybciej niż zmęczone stopy :)!

Piękne były rozmowy o życiu, podróżach i spełnionych marzeniach. 

Móc odkrywać z Wami, to co wspólne.

Dziękuję każdemu, kto miał chęć zapłacić za misiurowy kawałek gliny- mniejszy, większy, czując w nim serce i ogrom pracy, jaki włożyłam w moją glinianą drogę, by być tu gdzie jestem i marzyć, by dojść jeszcze dalej <3!

Niektórych spotkań nie zapomnę!

Wróciłam spełniona i szczęśliwa, ale także mocno zmęczona. Buntują się plecy, dłonie i wewnętrzny leń, którego nikt nie słucha :)
Niebawem dam im odpocząć, bo o zdrowie warto dbać...

Ale... nie samą pracą żyje :) Choć, gdy praca jest pasją, wybory mogą zaskakiwać :)
Moim prezentem dla siebie samej za wytrwałość, za przekraczanie swoich wewnętrznych ograniczeń i dzielność, była poniedziałkowa wycieczka w bardzo szczególne miejsce...

Marzyłam o tym miejscu od zawsze, ale wciąż było zbyt daleko, by pojechać "ot tak".
To niezwykłe Muzeum, bo żywe właśnie.
Weszłam do świata, który znam ale w mikroskali i którego nigdy nie mogę obserwować z boku, bo jestem wewnątrz procesu. 

Czułam dziecięcy zachwyt patrząc "przez ramię" Pracownikom, którzy powołują do życia bolesławieckie CUDA!

Miałam ochotę przycupnąć w kąciku, zatrudnić się na trzymiesięczny staż, po którym okazałoby się, czy mogę zostać na stałe!

Zastawiam się, jakie wrażenie mają osoby nie związane z ceramiką, które odwiedzają to miejsce. Rozumiejąc co się dzieje wokół, miałam ochotę podskakiwać z entuzjazmem! Mam nadzieję, że zdjęcia zachęcą Was, by kiedyś tam zajrzeć.












Ostrzegam od razu przed mękami Tantala, które na Was czekają w sklepie firmowym! Wahałam się pomiędzy tymi naczyniami


a misą bliską memu sercu...



stanęło na misie w serca :)

Żegnam sierpień z wdzięcznością i postanowieniem wrześniowego odpoczynku.
Dziękuję WSZYSTKIM, którzy byli ze mną mentalnie w Bolesławcu, którzy dodawali otuchy i współradowali się sukcesami, z Panem Misiurą na czele, rzecz jasna!!
Bez Was o wiele trudniej byłoby mi sięgać po marzenia! <3
I radzić sobie z przeciwnościami losu, jak na przykład: zepsucie się pieca (serwis najpewniej jutro, oby go uzdrowił, obudził)