środa, 21 czerwca 2017

moja PRACA moich rąk


Misiurowy sklep to miejsce, gdzie moja pasja i marzenia spotykają się z ekonomią.

Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą i choć mam tylko dwie ręce, jedno serce i głowę, ogarniam całkiem sporo spraw.

Na przykład umawiam dogodne terminy spotkań między tą - która siedzi nad grudą gliny i ma marzenia - z tą, która pokazuje tabelki z wykresami i opłatami. Na przykład za zus (czy wiesz, że jest to 1124zł/miesiąc), za pracownię (to połowa tego, co za zus), materiały... I jeszcze wiele niespodziewanych, niezaplanowanych i tych rozczarowujących - bo już wydawało się, że to niemożliwe, że to pomyłka...

Jestem rozjemcą, gdy każda krzyczy o tym co dla niej ważne.

Staram się lubić moją szefową, tak jak lubię siebie. I rozumieć zarówno to - że wymaga ode mnie bym tyrała ponad siły - jak i to, że bierze dzień wolnego w środku tygodnia.

Nie mam tzw. trzynastek, ani nie biorę urlopu na żądanie. Czasem martwię się, czy jak pojadę na urlop, to wtedy nie minie mnie największe zlecenie w tym roku, dzięki któremu pierwszy każdego miesiąca, będzie moim ulubionym dniem - a nie tym, gdy różnica: wydatki i przychody - wygląda jak odchody (już kiedyś o tym pisałam). Bo czasem, gdy wracam z biura rachunkowego wlokę nogę za nogą.

--------------------

Nie lubimy wchodzić do sklepów, gdy ekspedient od razu pyta, w czym może pomóc, albo co gorsza, od razu zachęca do zakupu.

Więc nie namawiam, ani nie wmawiam, że mam to, czego szukasz.

Ale jeśli lubisz to co robię i szukasz niebanalnego prezentu, jeśli rozumiesz i szanujesz, że ja robię ceramikę dla Ciebie - z miłością i najlepiej jak aktualnie potrafię - to po prostu odwiedź mój sklep i się rozejrzyj :)

Mnie tam nie będzie. Daję Ci wolność. Jeśli zechcesz napiszesz, zapytasz.

A jeśli wyjdziesz niepostrzeżenie, nikt nie spojrzy na Ciebie, dając wyraz swojemu rozczarowaniu :)

SKLEP

foto by Lilu2art


1 komentarz: