środa, 25 maja 2016

sięgaj gwiazd

Komu Mama w dzieciństwie szeptała do ucha: „sięgaj gwiazd”?

Może niewielu z nas, ale zapewne Jej też nikt nie szeptał.


A jednak... dała nam ile miała, ile mogła, ile wydawało Jej się, że potrzebujemy.
I nieważne, że czasem wydawało nam się, że mogła więcej, że czegoś innego potrzebowaliśmy!


Jesteśmy na świecie dzięki Niej i możemy sięgać gwiazd! Nawet jeśli wtedy szeptała o tym za cicho, to dzisiaj Jej oczy wilgotnieją, ilekroć zbliżamy się do swoich marzeń, żeglujemy po morzu możliwości, nie bacząc na rekiny!


Wszystkim Mamom... nie, nie sto lat, ale wielkie DZIĘKUJĘ <3


(ps. a talerz tradycyjnie do kupienia w misiurowym sklepie)


wtorek, 24 maja 2016

Twój własny Skrzat...

TO JUŻ DZIŚ :)! Od godziny 13:00! W mimimonsterowym sklepie! Do kupienia limitowana edycja Skrzatów!

Mały Skrzat - Włóczykij i jego malutki, przenośny gliniany domek oraz piękna baśń czekają na Was tu: http://mimimonster.pl/kategoria-produktu/zabawki-hand-made/

Trzy Skrzaty wędrują już do swoich nowych przyjaciół :)

Miłego dnia :)
Misiura i Mimi


poniedziałek, 23 maja 2016

Był sobie raz zielony las.... a W lesie tym mieszkały małe Skrzaty.

Był sobie raz zielony las.... a W lesie tym mieszkały małe Skrzaty.
Było ich siedem.

Skrzaty były podobne do siebie, miały podobne marzenia, podobne problemy i podobne, pełne dobra i światła usposobienie.

Najstarszy był Skrzat czerwony, o imieniu Szinetka. Następnie Skrzat pomarańczowy o imieniu Segi. Skrzat żółty Szarlotta. Skrzat różowo - zielony Szadiki. Skrzat niebieski Sziraz. Skrzat granatowy Szelbi i ostatni Skrzat fioletowy Szan.

W życie Skrzatów była wpisana ciągła wędrówka, tułaczka po bezkresnym lesie. Gnane północnym wiatrem, nigdzie nie zagrzewały miejsca. Wciąż w ruchu,
wciąż w niekończącej się podróży... Szły przed siebie nie bacząc na nic, wymyślały po drodze różne zabawy, bo czasem bardzo je nużył marsz. 

Czasem ciemną nocą, kiedy wszystko w lesie cichło i stawało się senne i mgliste, w małych skrzatowych głowach śniły się piękne sny o własnym domu,
o własnym miejscu na świecie - o jednych drzwiach i jednym łóżku, o cieple palącego się w piecu ognia. 

Wszystkie Skrzaty miewały ten spokojny, piękny sen ale żaden z nich nie mówił o tym. Tak bardzo się kochały, że nie wyobrażały sobie odłączyć się od swojego stada i rozpocząć samotnego życia.

Pewnego wieczoru kiedy księżyc świecił mocno, będąc w pełni, Skrzaty siedziały przy ciepłym ognisku, grzejąc swe cienkie nóżki, kiedy to Szinetka zaczęła nieśmiało...

"...Dziewczęta miewam ostatnio taki sen..." 

Opowiedziawszy wszystkim o swoim sennym marzeniu, o miłej i ciepłej wizji murowanego domu, zadumała się na krótką chwilę a potem spojrzała na siostry. A one, wszystkie rozczuliły się niezmiernie a w ich małych, uśmiechniętych oczach pojawiły się łzy, bo od dawna każda chciała podzielić się 
z siostrami swoją senną tajemnicą.

Uradowane nową wspólną wizją wstały i zaczęły pięknie śpiewać, i tańczyć wokół ogniska, chciały wytańczyć całą radość, która pojawiła się w ich sercach w tym momencie.

Rano gdy obudziły się, każda miała w swym małym plecaku domek, mały przenośny domek...
To leśna księżniczka Radość obdarowała Skrzaty.

W plecaku Szan był jeszcze list.

"...Oto dom, dar za radosny taniec, jednak wiedz że taki sam dom masz w sercu swojej siostry, w oczach jej gdy patrzy na ciebie ze zrozumieniem w geście miłości kiedy Cię przytula i w zwykłej obecności gdy przy twym boku wędruje. 
Bo dom jest tam gdzie Twoja siostra, to ona nim jest..."

Od tego dnia Każdy Skrzat nie miał już żadnych wątpliwości las był tylko miejscem a siostrzane serce domem. 

Mały gliniany domek już zawsze im o tym przypominał.




























piątek, 6 maja 2016

przed ślubem w pracowni Misiury

Co można zrobić w pracowni Misiury przed ślubem?
Całkiem sporoooo.
Przekonali się o tym Dorota i Michał.
Przeczytajcie o Ich wrażeniach i spójrzcie na zdjęcie.
Mnie wzrusza i jedno i drugie : )
Kochani, dziękuję! 
♥

"Przed naszym ślubem szukaliśmy ciekawej alternatywy na prezenty dla gości. Wymyśliliśmy, że zrobimy magnesy. W kształcie puzzli. Z gliny. Zapytałam Misiurę czy podjęłaby się objęcia patronatem naszych działań w glinie. Jak zawsze pełna entuzjazmu odrzekła, że oczywiście. No i się zaczęło. Tworzyliśmy pod czujnym i doświadczonym okiem. A efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Każdy kto się waha czy da radę i czy glina jest dla niego mówimy jednogłośnie- z Misiurą na pewno! W każdej chwili czuwa nad procesem tworzenia. Uwagi zawsze są konstruktywne i wypowiadane z perspektywy opiekuna a nie mentora, tym samym nie zniechęcają a zachęcają do dalszej pracy. Jednocześnie Misiura nigdy nie blokuje twórczych zapędów uczestników warsztatów i zawsze pozwala im na eksperymenty nawet jeśli osobiście nigdy by tak nie zrobiła :) Atmosfera w pracowni jest ciepła i daje poczucie bezpieczeństwa, powodując, że nie chce się z niej wychodzić a kiedy już trzeba to chciałoby się tam wrócić jak najszybciej. To wszystko zasługa Misiury, która swoją osobowością idealnie pasuje do tworzenia w glinie, które wymaga spokoju ducha i równowagi umysłu. A Aga samą sobą budzi takie właśnie sfery u każdego kto ma z nią kontakt. Najlepiej podsumowała to moja szwagierka, którą też kiedyś zabrałam do Misiurowej pracowni: Chciałabym mieć taką przyjaciółkę jak Misiura. Każdemu polecam(y) zaprzyjaźnić się z gliną za pośrednictwem Misiury a przy okazji chłonąć całym sobą pozytywną energię, która emanuje z każdego punktu pracowni i ładuje akumulatory na długi długi czas."




ps. Ktokolwiek odwiedzi pracownię Misiury, prędzej, czy później, usłyszy o moim perfekcjonizmie. Dorota i Michał przygotowali dla mnie puzzla terapeutycznego z limitowanej edycji, który ma pomóc mi uporać się z nadmiernym perfekcjonizmem i chęcią kontroli efektów mojej pracy :) Ten puzzel mówi, że wszystko jest możliwe i że w tym "wszystkim", kryje się piękno!
To cenna lekcja, o której będzie mi przypominał mój super- puzzel :)
Dziękuję!!!!




wtorek, 26 kwietnia 2016

Lilu dostrzega

Można patrzeć i nie widzieć a przecież najważniejsze jest niewidoczne dla oczu a oczy to zwierciadła duszy.
Spotkanie z Kornelią, która haftuje dla Was niezwykłe łąki i nie tylko pod szyldem Lilu2art, zaowocowało wyjątkową sesją zdjęciową.

Dla mnie, w tych zdjęciach jest wszystko, co najważniejsze, wszystko, o moim małym, glinianym świecie Kornelia zobaczyła i powiedziała kadrami.

Moja pracownia, to stabilny blat na turkusowych nogach. To stu trzydziestu litrowy piec, w którego brzuchu walczą żywioły. To wreszcie kilogramy gliny, która czeka na nasze spotkanie - sam na sam. Hipnotyzuje organicznym zapachem, onieśmiela możliwościami, które kryje w sobie i uczy – uważności, cierpliwości oraz pokory.
Moja pracownia to miejsce, w którym pasja i marzenia nabierają realnych kształtów moich prac.
A ja?
A ja nie potrafię ale i nie potrzebuję, wyobrazić sobie siebie w innym miejscu i innym czasie.









 





Kornelio, dziękuję ♥

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

DOM-kowo

Ostatnio wzięłam do ręki glinę po raz pierwszy od wielu tygodni, które spędziłam poza pracownią...
Nie miałam ostatnio czasu, ani głowy do tego, by wymyślić tysiące nowych wzorów, którymi zaskoczę Was na wiosnę.
Byłam pochłonięta gotowaniem na tysiąc sposobów zdrowych, prostych potrwa, które wracają życie i zdrowie. Ale WRACAM i ja, może niezbyt spektakularnie, bo domkowo, bez asów w rękawie, ale z miłością do tego co robię i radością na myśl o tym, co przede mną. Niczego Wam nie obiecuję, ale powiem tylko, że te tygodnie - poza codziennym glinianym wirem - były czasem tęsknoty i refleksji. Mam nadzieję, że wiosennie zaowocuje pięknymi owocami, może niebawem, może za jakiś czas... Mam w sobie na to zgodę... Czego i Wam bardzo życzę - zgody na zatrzymanie, na brak gotowości, gdy wydaje się, że cały świat robi wielki skok do przodu. Bądźcie dla siebie łagodni... 




"Każdy z nas jest domem z czterema pokojami: fizycznym, mentalnym, emocjonalnymi i duchowym. Większość z nas mieszka w jednym z tych pokoi przez większą część czasu; ale dopóki codziennie nie będziemy odwiedzać każdego pokoju - chociażby tylko po to, by go przewietrzyć - dopóty nie będziemy całością"
- hinduskie przysłowie -Nowy tydzień, nowe możliwości i cztery niezwykłe pokoje do odwiedzenia : ) Odwiedzajcie je jak najbliższego przyjaciela! Z szacunkiem, ciekawością i czułością...





Emotikon heart

piątek, 8 kwietnia 2016

z serca proszę o pomoc!

Moja serdeczna koleżanka Iza, woli pomagać, niż prosić o pomoc, ale tym razem potrzebuje naszego - mojego- Waszego - WSPARCIA! Iza to Żona i Mama, to Dzielna Babka o wielkim sercu i marzeniach - najprostszych, najważniejszych, by ŻYĆ, by kochać swoich najbliższych! Czytacie mnóstwo takich wpisów, ale jeśli poświęcicie chwilę, by przeczytać historię Izy, to nie uda Wam się zamknąć strony fundacji, ze spokojnym sercem, bez odrobiny działania!! Ja jestem umówiona z Izą, Zuzią i Mieciem na spotkanie za jakiś czas i to od nas zależy, czy Iza będzie miała na nie siłę.Proszę! Z serca proszę o brak obojętności!
Link do Fundacji TU