Mimo, że rozleniwienie po urlopie nie mija a temperatura za oknem powoduje, że aktywność ograniczam do minimum, to nie dałam spokoju napoczętej paczce gliny : )
I dużo się zadziało...
Piec, nie robiąc sobie nic z upałów, po małej przerwie i niedyspozycji, rozgrzał się do czerwoności, pył ze szlifowanej gliny zadomowił się w każdym zakamarku kuchni a skóra na rękach- po trzech dniach ugniatania- zbuntowała się egzemą. Ale co tam : ) Całkiem spory zapas śnieżnobiałych mis, miseczek i podstawek pod łyżki, czeka na zabawę ze szkliwami.
WSPANIALE : )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz